Strona Główna Flaga


Historia Współczesna Strugi

Informacje dodane przez Panią Elizę Furmanek

Informacje dodane przez Panią Annę Zakręt
Inne wiadomości - trudne do konkretnego przypisania

WIADOMOŚĆ o katolickim kościele i o losach gminy Adelsbach od roku 1539 do roku 1776
Tadeusz Kalicki - Struga - wieś w gminie Stare Bogaczowice w  powiecie wałbrzyskim
Tadeusz Kalicki - Legiony Polsko Włoskie na  Dolnym Śląsku w czasie kampanii napoleońskiej
Tadeusz Kalicki - 200 rocznica bitwy na Czerwonych Błoniach pod Strugą
Dawid Golik - Dwie Bitwy pod Strugą
Aleksander Mucha - Epitafia nagrobne w naszych kościołach
Drzewo Genealogiczne Czettrizów - Linia z Adelsbachu (Strugi)
Kościół Matki Bożej Bolesnej w Strudze
Historia Miejscowości Struga

Pamięć historii żyje w nas


     15 maja po raz kolejny będziemy obchodzili rocznicę zwycięskiej bitwy polskich ułanów z wojskiem pruskim na polach miedzy Strugą (Adelsbach) a Szczawnem-Zdrój (Bad Salzbrunn).

   Nie będę pisać o samej bitwie lecz o wydarzeniach z 2007 roku, kiedy to obchodziliśmy bardzo uroczyście 200. rocznicę tego wydarzenia.

   15 maja o godz. 10. przy kościele pod wezwaniem Matki Bożej Bolesnej w Strudze odbyło się odsłonięcie i poświęcenie ufundowanej przez mieszkańców tablicy pamiątkowej. Tablica w formie nagrobka stanęła na placu przed kościołem. Zamieszczono na niej napis:

"Dnia 15 maja w 1807 roku na okolicznych wzgórzach
wojska bośniackie, francuskie,
pruskie i polskie
stoczyły ze sobą krwawą bitwę.
Boże daj nam żyć w pokoju".

   Napis ten powtórzono w czterech językach.

   Do zebranych przemówił i o bitwie opowiedział, gospodarz tej części uroczystości, ksiądz proboszcz tutejszej parafii, Zbigniew Bartosiewicz. Na uroczystości obecni byli: biskup ordynariusz Ignacy Dec, wojewoda dolnośląski Krzysztof Grzelczyk, wójt gminy Stare Bogaczowice Leszek Świętalski i burmistrz Szczawna - Zdroju Tadeusz Wlaźlak. Przybyli także parlamentarzyści ziemi wałbrzyskiej, samorządowcy z pozostałych wałbrzyskich gmin oraz mieszkańcy wsi.

    Następnie rocznicowe obchody przeniosły się pod Pomnik Ułanów. Zebranych tam, powitał ksiądz infułat Jerzy Strugarek, proboszcz szczawieńskiej parafii. Przemawiali także gospodarze uroczystości burmistrz Tadeusz Wlaźlak i wójt Leszek Świętalski.

   Uczniowie szczawieńskiego Gimnazjum Publicznego zaprezentowali montaż słowno-muzyczny

   "Idzie w świat nasze wołanie", zakończony apelem poległych i złożeniem wieńców i wiązanek. Wartę pod pomnikiem trzymali uczniowie w strojach z epoki napoleońskiej oraz żołnierze. W pobliżu pomnika na specjalnej platformie odprawiona została msza polowa za poległych.

   Kazanie do zgromadzonych wygłosił biskup Ignacy Dec, a jego koncelebrantami byli: ksiądz infułat Józef Strugarek i ksiądz prałat Julian Źrałko.

   Grupa Rekonstrukcyjna z Oddziału Historyczno-Wojskowego "1 Pułku Strzelców Konnych księcia Józefa Poniatowskiego" przy Towarzystwie Ślężańskim na zakończenie uroczystości zaaranżowała dla widzów fragment bitwy na Wzgórzu Ułanów

    Historię powstania Pomnika Ułanów można znaleźć w artykule zamieszczonym w 19 numerze "Trybuny Wałbrzyskiej" z 1960 r. Pomnik wystawiło rzemiosło wałbrzyskie, a odsłonięcia dokonano 15 maja 1960 r. Początkowo członkowie Cechu zamierzali wykonać jedynie pamiątkową tablicę z okazji XV-lecia Wyzwolenia. Jednak dzięki przychylności MRN (Miejska Rada Narodowa) postanowiono uczcić historyczną bitwę. Wybrano więc komitet, któremu przewodniczył B. Miler i zebrano fundusze. Koszt tej "inwestycji" wyniósł około 40 tys. zł [pamiętajmy o denominacji]. Wydatną pomoc rzemieślnikom okazały niektóre przedsiębiorstwa, jak ZBM, Spółdzielnia "Remont", WPTHW, sekcja drogowa z Gospodarki Komunalnej i oczywiście samo Prezydium MRN.

   (na podstawie art. z prasy regionalnej oprac. EF)
Powrót do początku strony





Fragment Artykułu Ilse Woike "Ein Spaziergang durch Liebersdorf" - Spacer po przedwojennym Lubominie,

zamieszczonego  w "Waldenburger Heimatbote" nr 1040 - 2010 r. str. 15 - 17

* Ze względu na ograniczenia techniczne zeskanowany obraz przeniesiono do formy tekstowej programem ABBY FineRider 6.0 Sprint.

* Trzecia strona ze względu na niską jakość skanu, nie została opracowana, jest jednak dostępna na życzenie.

* Ze względu na braki w naszych umiejętnościach lingwistycznych - nie możemy tego skanu poprawić językowo, jednak osoba która zna język niemiecki, powinna sobie poradzić.


"Ein Spaziergang durch Liebersdorf"

   Wir beginnen, wie es sich gehört, mit einer Stärkung in der Lindenmühle. Nach guter Bewirtung bei Frau Marder mit Bier und Knoblauchwurst geht es mit frischem Mut los. An der Lindenmühle ist die Simon-Stellmacherei angebaut. Simon August konnte nicht nur die Wagen der Bauern in Ordnung bringen, er hatte noch ganz andere Qualitäten. Singa kunnt a siehr gutt, a woar ju oo eim Gesangverein. Musiker woar a oo, ufft hoat a da Lieberschdorfern zum Tanze aufgespielt. Und spottlich woar a uf der Hehe, die Schnieschuhe und die Rodelschlieta, die ar machte, ginge nee glei kaputt.

   Jetzt machen wir einen kleinen Abstecher zu Taube Ewald. Vor dem Boxer, den sie in meiner Kindheit hatten, hatte ich immer etwas Angst, zum Glück war er angebunden. Umso schöner saß es sich aber auf der Bank vor dem Haus, ganz besonders, wenn der Flieder blühte.

   Gegenüber der Lindenmühle ist Hüh-nerschmidt, daneben das Ritsche-Haus. Vielleicht sieht Frau Prietzel gerade zum Flurfenster runter. Und satersch, eim Hofe stiehl Baumertas Kohlwoagen, sicher macht Baumert Robert grode zweetes Fristik, im Roppa hoat a oo ne Ormfel Hei hiengeschmissa.

   Vor dem Mühlhübel steht das Rei-chert-Häusla, mit etwas Anstrengung kommen wir den Berg hoch. Und da sind wir auch schon bei Vogt Heinrich. Als Kinder hat uns dort der Pfau immer Freude gemacht, wir standen lange dort und warteten, bis er das Rad schlug, oft ließ uns das Biest vergebens warten. Dann kommen wir zur Schubert-Schmiede, es wird wohl wenige von uns geben, die da nicht mal gestanden und dem Schubert-Schmied mit großen Augen zugesehen haben. Wir gehen bei Langer Erich vorbei, dahinter kommt Taube Oskar. Oder Eechtaube, wie hof-fentlich noch manchem bekannt. Die Eichen mussten damals dem Straßenbau weichen. Links unten ist Tilch Fritz, aber da kommen wir noch vorbei, wenn wir die Kleine Seite rauf gehen.
Gehen wir weiter, ist links unten Taube Albert. Als sein Vater, der Taube Schuster, noch lebte, waren im Garten Bienenstöcke. Um die habe ich als Kind einen großen Bogen gemacht, ab und zu stach mich aber doch eine. Jetzt sind wir beim Bergschlösschen, da sehen wir bestimmt Bekannte. Nn nlso, icch soats doch glei; Springer Adolf hackt Hulz, de )ä-keln und de Brutkorben räda iebersch Neuste vitm Tngc und mtba guckt Boarta Paul zum Fauster raus. Mir winka aber bluuß nieber und giehn wetter.Powrót do początku strony

   Links geht es dann den Weg runter zu Meißner Paul. Im Garten sind die Ziegen angebunden, zwischendurch spielen Kinder und pflücken Blumen. Dahinter ist Eckert-Schusters Haus. Wir gehen wieder den Berg hoch zur Straße und kommen zum Asche-Haus, später wohnte-Denke Alois drin. An der rechten Seite der Straße zieht sich von Taube Oskar bis zum Scheumann-Fleischer der Fiebich, geeignet zum Spielen für Kinder jeden Alters, lech weeß noach, doaß iech als Fimfjährige mit mem neue Rodelschlieta (Fabrikat Simon) kurz vor'm Fleescher ei an Dannerstrauch gefoahrn bien. Zum dicke woar mei lieber, guter Vetter, derr Hoama Erich, derbie, dar hoat miech wieder aus da Donnern geklaubt.

   Da wir kein Stück von unserm Dorf vergessen dürfen, gehen wir jetzt wieder zurück bis unter den Mühlhübel, hinterm Ritsche-Sattler geht es die Kleine Seite weiter. Zuerst kommen wir an Baumerts Pferdestall vorbei, dahinter ist Menzel, vielen noch bekannt als is Bräuerhä'usla. Etwas weiter auf der reichten Seite ist Rieger (vorh. Paul Fritz), dann Rudolph Fritz (vorh. Volkmer Mutter) und dahinter Rudolph Oskar. An der linken Seite sind Demuth Fritz (ganz früher der Hamann Pauer), Reichert Ewald und Böer Ernst. Besonders schön war ein Spaziergang auf der Kleinen Seite zur Zeit der Baumblüte, die kleineren Häuschen verschwanden fast in der Blütenpracht.

   Rechts geht es dann zum Kaufmann .Menzel, dahinter ist das Hacke-Haus. Von dort kann man die Treppe hoch zur Straße gehen, wir bleiben aber noch auf dem unteren Wege. Rechts ist das Häuschen von Berger Eduard, und dann kommen wir zum Tilch Fritz. Früher ging der Weg weiter durch Kaßner Willis Hof, die Gänse waren für uns Kinder immer ein Problem. Später führte der Weg zwischen Bach und Haus entlang, der war wesentlich ungefährlicher. Bei Taube Albert, auf der anderen Seite des Baches, waren wir schon von der Dorfstraße aus. Dann kommen wir zu Haufe, von da aus geht ein Weg halblinks zu den Neubauten, wir gehen aber geradeaus durch die Gärten weiter. Rechts ist Hornig, daneben Mangel-Emrich. Wir Liebersdorfer haben wohl meistens bei Todesfällen im Familien- oder Freundeskreis die Kränze bei Frau Hornig machen lassen.Powrót do początku strony

   Nun kommen wir wieder auf den Weg, der von den Neuballten herunter kommt. Links ist Seidel Fritz, dann das Gemeindehaus. Doo woar a Schuppa oan-gebnut, doo gonbs frieher monchmool Frci-bankflecsch. Ei der Himbeerzeit wurda dürfe de Himbeern koufelweise obgegahn, de wurda uufgekooft fcr Himbeersaft. Rechts an der Ecke kommen wir bei Mende Gustav vorbei, und links ist Werft Fritz. Nee satt ok, do is ju de Frau Mende eim Gemiesegatla und jatt de Oberrieba und de Sulote. De Gurka beguckt se sich recht krie-tisch, de sein wull awing kleene geroota.
Nun sind wir beim Gasthaus Zum Sattelwald angelangt, da der bisherige Weg durstig gemacht hat, wird kurz eingekehrt. Wer hungrig ist, kann sich vom Scheumann Walter eine Portion Eisbein bringen lassen oder was sonst der Magen begehrt.

   Nun kann es frisch gestärkt weitergehen. Rechts kommen wir bei Ermlich Heinrich vorbei. Die Krautpflanza eim Gartla sein olle weg, doo hoan se ieberoal wieder lichtig Kraut oangepflanzt. Links über der Brücke ist das Rössel, das dritte gemütliche Gasthaus im Dorf. Familie Berger ist mir selbst weniger bekannt, da ich zu der Zeit nicht zuhause war. Die Vorgänger kannte ich besser, besonders gerne war ich bei Kammel, was sicher verständlich ist. Jetzt kommen wir beim Steiner-Bäcker vorbei. Denkt ihr auch manchmal noch an den Prasselkuchen und die Mohnschnecken? Man bekommt direkt Appetit darauf. Kaufen konnte man dort alles, ob Hoffrnann-stropfen, Fahrradschläuche, Rollmöpse oder gute Zigarren; is goab nischt, woas is nee goab. Wenn Se heutzutage uff de Errungenschaft vo moderna Gescha'fta, wo ma olles kriega koan, asu stulz sein, Ihr Leute, mir hotta derheeme doas doch schunt olles. Gegenüber ist Kurt Demuth, auf der Bank vor der Haustür sitzt die Frau Bittner und unterhält sich mit der Frau Wilke  aus dem  Neubau,  die gerade bei  Steiner einkaufen war.  Daneben ist Wahner-Tischler, der ja auch unser Postrat war. In meiner Kindheit wohnten wir dort, und etwas ist mir noch gut in Erinnerung. Hinten am Haus war ein Anbau, da lagen die Bretter, die für die Tischlerei gebraucht wurden, und obendrauf stand meistens ein halbfertiger Sarg. Der Weg zur Hintertür führte durch diesen Anbau. Wenn ich dann mal spät abends von Hamann kam, Onkel Paul konnte so schöne Grusel- und Gespenstergeschichten   erzählen,   war die Haustür abgeschlossen. Fürsorglich ließ Muttel die Hintertür auf, damit ich auch rein konnte. Die Gefühle, mit denen ich an so einem Sarg vorbei schlich, waren grausam. Doch zugegeben, eine Heidenangst hatte ich nie.

   Neben Wahner ist Hoffmann Robert, und dann kommen wir zur Schule. Unten an der Ecke sehen wir das Krieger-denkmal. Der Weg an der Schule vorbei führt zum Kirchhof. Im Winter war das eine schöne Rodelbahn. Damit wir Kinder nicht bis auf die Straße sausen konnten, wurde auf dem unteren Schulweg Asche gestreut. Ob wir die diesbe-.züglichen Ermahnungen beherzigten, möchte ich bezweifeln. Jedenfalls durften wir uns nicht erwischen lassen.

   Gegenüber der Schule das Haus vom Heinzel-Schuster, wir gehen bei Kapler vorbei und kommen zum Fleischerhaus. Kuba Heinrich fittcrt gmadc de Karnickel; de Schmidta Juitga räuma Hulz ei a Sclnippa, und Heinrich Fritze schimpft a Manfred aus. Auf der anderen Seite ist Schrot Ernst, und im Auszughäusel wohnt Kuttig August. Ernst stiehl geroade ei der Haustiere und sitt woas is Wanter nmclit, sicherlich wiel a mit sen-ner Eise furtfoalirn. De Frau Kuttig is im Gnrtla und guckt noacli, ob se de Radieslan schitnn nähme koan.Powrót do początku strony

   Nun kommen wir bei Arndt Paul vorbei. Auf der rechten Seite hat Eisner Hermann sein Domizil. Ja, und dann kommen wir zum Gerichtskretscham. Wer hätte wohl Familie Kliem nicht in guter Erinnerung. Nur einen Fehler hatte dieses Gasthaus, wie auch die anderen in Liebersdorf, wer erstmal saß, blieb leicht kleben. Gemütlich war's halt immer. Damit wir nicht in Versuchung kommen, gehen wir jetzt nicht hinein, sondern zurück bis zum Steiner Bäcker.

    Links dahinter geht es die Kleine Seite weiter. Gleich hinterm Dorfbach ist das Kauferhäusel, dann Urban Willi. Auf der rechten Seite das Wenschauer Haus, dahinter Steiners Scheune, und links auf dem Berge finden wir auf unserer Wan-derung Niesei Gustav. Der Weg war dort für Radfahrer nicht besonders gut. Als Dreizajährige bien iech durte amol mit Voaters Roade ganz geherig uff de Muppe gefleun, is goab direckt anne kleene Gehirnerschütterung, Orma und Beene woarn na-tierlich oo dementsprechend polliert.

   Ein Stück weiter links grüßt uns Bet-termann Paul. In der Zeit der Lindenblüte war es hier am Schönsten. Diese alten Lindenbäume haben sicher schon viel gesehen, gutes und böses. Dann finden wir Linke Fritz auf der rechten Seite und links Langer Hermann. Do kimmt ja oo de Frau Michael niit'm Milch-kannla bei Langern raus. Daneben ist das Taube-Haus, daran geht es vorbei nach Neuliebersdorf. Das Haus von Gründel Alfred kann man von dort sehen. Will man aber ,zu Gründel Gustav, heißt es, ein ganzes Stück marschieren, Richtung Neuliebersdorf. Wisst Ihr noch, woas doas eim Winter, de Boadegosse rci, fier eene tulle Schliebaboahne wonr? Moanchmoal fuhrn mier sugoar vnm Taubabergl runder, ie-ber a verschneita Groaba uff a Weg. Mier mußta bloos uufpossa, doaß mer nee ei de Baache sausta. Ei a ändern Joahreszeita eeg-nete sich aber is Tnubapüschla und uff der ändern Seite is Pattermapüschla oo ausge-zeechnet zum Rimstrulcha. Wenn wir jetzt über die Brücke gehen, ist das Spritzenhaus, wo Kaiser Ernst wohnte. Direkt an der Straße das Haus von Heinrich Reinhard, und uff der Bänke verr a Fan-stern sitzt de Frau Zengler mit der Hein-rich-Mutter.

   In der Ecke, Heinrichshaus, Spritzen-haus und Kretscham, muss ich noch etwas verweilen, war es doch für Kinder aller Jahrgänge ein beliebter Tummelplatz. Bei Klierna turnta mer oan da Stanga rim, die eegentlich zum Fahrde oanbinda worn. Zwischer Eisners Scheune und'm Spritzahause koam ma leichta zur Baache oohne gesahn zu warn. Vorm Heinrichshause und ims Spritzhaus goabs jede Menge Schiebelöcher, denn Kugelschieba woar ne beliebte Sache. Doaß de Erwach-sena drieber schimpfta, weil man siech eim Finstern de Knucha breclie kunnte, doas kunnta mir domoals nicht verstiehn. Bei der Baache stoand frieher noch Heinrichas aale Scheune, zum Fanglas spieln eegnete se sich besondersch gutt. Freilich scheechte ins Heinrich Reinhard monchmool fürt, ver ollem, wenn uff der Wiese is Groas schun huuch woar und mir eim Eifer des Gefechts immer durchpreschta.Powrót do początku strony
   
   Um uns nun zu stärken, kehren wir erst mal im Gerichtskretscham ein und lassen uns von Frau Kliem mit Kaffee und Kuchen bewirten. Nach dem Besuch im Kretscham setzen wir unseren Besuch fort. Rechts ist das Hamann-Haus, im Garten ist Karge Gustav fleißig bei der Arbeit. Wumeeglich stellt nr neue Popp-Kotzakeppe hien, um de Spalli-che zu verjoan. Bis zur Kirche rauf gehen wir aber noch, der Weg lohnt sich immer wieder. Wir haben Glück, die Kirchentür ist auf und wir können schnell mal reinsehen. Hamann Paul ist gerade drinnen beschäftigt, und er kann uns einiges Wissenswertes über die Vergangenheit unseres Kirchleins erzählen.

   Wir gehen wieder zurück zur Straße, links ist Bettermann Konrad, rechts geht es die Treppen hoch zu Heidrich Julius. De Heidrichen hoatte iebrigens immer siehr guda Quoark. Das letzte Haus links ist Dietrich Richard und etwas weiter, schon Richtung Gaablau, auf der rechten Seite das Anwesen von Frau Schlüter.

   Jetzt kommt ein besonders schöner Teil von Liebersdorf, das Kiepenloch. Von der Dorfstraße geht vor Rudolph Karl (später Erwin) der Weg ins Kie-penloch ab, rechts ist Emrich Ernst. An der Kurve steht das Häuschen von Kaiser Karl, später wohnte Frau Nitschke dort, ganz romantisch ist das Häuschen an den Felsen gebaut. Dann kommen wir bei Springer August vorbei (später Tralls). Links ist Kaiser Wilhelm, wenn Frau Kaiser Zeit hat, setzen wir uns vielleicht zu einem kleinen Plausch mit ihr auf die Bank. Ein Stück weiter ist Gebauer Oskar (früher Gründel Paul). Wir gehen langsam weiter und kommen zu Pölkner Wilhelm, der Weg geht durch den Hof. Wilhelm stiehl beim Faahrde-stolle und diskutiert mim Kaiser Ernst und Taube Gustav, die beeda witlln sicher zum Schießstande giehn. Links hoch geht der Weg zu Pölkner Gustav und zu Eckert Oskar. Uuba oan der Hausecke stieht de Frau Pölkner und schimpft. Wie mer awing eega hiengucka, sahn mer, doas Hermann dernabn stieht und oan sem Roade rim-fuinmelt, is mag wull Plattfuß hoan. Doo ward a wull wieder amoal klammheimlich eis Dorf gekettelt sein, derweil seine Mutter duchte, ar ies feste bei der Arbeit.
Wir gehen den Weg zurück und dann geradeaus weiter. Rechts geht es ab zum Sattelwald, dann ist Haufe Paul. Weiter links, etwas abseits vom Wege, Hein-zel Wilhelm. Etwas weiter, direkt am Wege, Bettermann Karl. Und das alles eingebettet zwischen Obst- und Gemüsegärten und dahinter die Felder und ....


Eliza Furmanek
Anna Zakręt
x. Zbigniew Bartosiewicz
AD 2011
Proboszcz Parafii Rzymsko Katolickiej
pw. Matki Bożej Bolesnej
w Strudze 
Powrót do początku strony

Niech Będzie Pochwalony Jezus Chrystus!
Wersja 3.0 oddana 15 listopada 2007 roku